Nawigacja
Portal
  Start
  Artykuły
  Wykłady Mp3
  Pobierz - Oglądaj
  Galerie
  Linki
  O nas
  Kontakt
  Szukaj

Materiały
  Biblia online
  Wielki Bój
  Grzech nad wami panować nie będzie
  Czas Się Wypełnił - poselstwo trzech aniołów

2017- 500 lat po Lutrze!
Ostatnie Wykłady
Noworoczny apel 11336
Jestem dłużnikiem 10861
Uciec z czarnej dziu... 10000
Wystarczy zepsuta la... 7280
Usuńcie przeszkodę 7117
Losowa Fotka
poranek w lesie_1
poranek w lesie_1
Krajobrazy
Ostatnie Artykuły
WAGGONER E. J. - JEZ...
SALLY HOHNBERGER - P...
WHITE E. G. - OSTATN...
WHITE E. G. - PRZYCZ...
13 - PRAKTYCZNE PRZY...
CZ.1 - GRZECH NAD WAMI PANOWAĆ NIE BĘDZIE-CH.FITCH

Grzech nad wami panować nie będzie -Ch.Fitch

Strona 1 z 3 1 2 3 >

Pobierz wersje pdf





Wstęp


Jezus Chrystus, którego nie widziawszy, miłuję; którego teraz nie widząc, wszakże Weń wierząc, weselę się radością niewymowną i chwalebną (I Piotra 1:8), niedawno wywiązał się wobec mnie, całkowicie na to nie zasługującego, ze Swojego własnego zapewnienia: „Kto Mnie miłuje, tego też będzie miłował Ojciec i Ja miłować go będę, i objawię musamego Siebie” (Jan 14:21). Uważam, że byłoby to z mojej strony nikczemnością, gdybym nie wyznał, że dzięki Swojej zdumiewającej łaskawości mój Odkupiciel pozwolił mi cieszyć się obfitymi objawami Swojej miłości. Mówię to n a Jego chwałę. On pouczył mn ie, abym nie troszczył się o nic, ale we wszystkim w modlitwie i w błaganiach z dziękczynieniem powierzał moje prośby Bogu. A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzeże mojego serca i myśli w Chrystusie Jezusie (Filip. 4:6,7). Z obfitości serca mówią moje usta (Łuk.6:45). Tym, którzy towarzyszą mi w służbie kaznodziejskiej dałem do zrozumienia, że stanowi to moją wiarę, iż Bóg stworzył we mnie czyste serce, a ducha prawego odnowił we mnie (Psalm 51:12); że dał mi poznać błogość „czystego serca” (Mat. 5:8). Niektórzy uważali, że przynoszę obce rzeczy do ich uszu (Dz. Ap. 17:20), i taka rozeszła się pogłoska.

Na ostatnim zebraniu Prezbiterium bracia z całkowitą słusznością i największą uprzejmością poprosili mnie, abym opowiedział im „jaka jest ta nowa nauka”. Krótko wypowiedziałem się odnośnie do mojego nastawienia i poglądów, a także, na ile byłem w stanie, odpowiedziałem na kilka pytań. Następnie Prezbiterium, w moim przeczuciu z całkowitą słusznością, wyznaczyło komitet w celu dalszego naradzania się ze mną na ten temat. Wszystko to w pełni pochwalam. Wkrótce po tym otrzymałem list od jednego z należących do owego komitetu, w którym w uprzejmy i chrystiański sposób postawił następujące pytania oraz poprosił o odpowiedź:

1. Czy wierzysz, że Biblia uczy, iż ludzie są w tym życiu doskonali w świętości? (Nie pytam o więcej, niż tak albo nie).
2. C zyj przypadek albo charakter był w h istorii biblijn ej bez grzechu, poza Chrystusem? (Podaj jedynie imiona).
3. Ilu spośród wszystkich męczenników, których życiorysy przetrwały do naszych czasów, uważasz za doskonałych?
4. Czy w współczesnych czasach nie jest to ewidentne, że najlepsi z ludzi są mniej lub więcej grzeszni, i czy nie uważają oni siebie za takich?
5. Czy należący do kręgu Twoich znajomych, którzy przypisują sobie doskonałość, prezentują się na ogół tak dobrze jak ci, którzy zawsze trwają w bojaźni?
6. Czy ci wokół ciebie, którzy sobie to przypisują, są łagodniejsi i bardziej podobni niebu od innych?
7. Czy perfekcjoniści nie popadają bardzo często w jakąś oczywistą niekonsekwencję?
8. Czy wyznajesz wiarę, że jesteś w ogóle bez grzechu — w myślach, pragnieniach, słowach, uczynkach, przywarach?
9. Czy postanowiłeś publicznie nauczać oraz bronić stanowiska, że istnieją wśród nas ludzie, którzy są bez grzechu? Obrałem tą drogę otwarcia się przed moimi braćmi i światem, gdyż uważam, że jest ona pod każdym względem najłatwiejsza i najlepsza.

Wielce cieszę się z danej mi sposobności świadczenia innym o bogactwie chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus we mnie, nadzieja chwały (Kol. 1:27). Dzięki Bożej łasce pragnę być żywym listem, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi (II Kor. 3:2). Jest to moją modlitwą, aby Bóg uzdolnił innych, tak jak uzdolnił mnie, by mówili: „Oto Bóg zbawienie moje, ufać będę, a nie ulęknę się; albowiem Pan, Bóg mój, jest mocą moją, i pieśnią moją, i zbawieniem moim” (Izaj. 12:2-4).

Niech ci, których odkupił Pan, nawrócą się i przyjdą do Syjonu z śpiewaniem, a wesele wieczne niech będzie nad głową ich; wesela i radości niech dostąpią, a niech uciecze smutek i wzdychanie (Izaj. 51:11). Wtedy wesele Pańskie będzie naszą siłą (Neh. 8:10). C.F.


Poglądy na uświęcenie

Newark, 25 listopada 1839 roku


Drogi bracie: Stosownie do Twojego życzenia, a mojej obietnicy, spróbuję obecnie w bojaźni Bożej i poczuciu mojej odpowiedzialności przed Nim całościowo podać Tobie moje poglądy, dotyczące punktów objętych pytaniami, które mi postawiłeś. Mam nadzieję, że nie poczytasz tego w żadnym sensie za niewłaściwe, że zamiast zwykłego, kategorycznego odpowiedzenia na Twoje pytania, podam Tobie moje poglądy na cały temat szerzej. Nadaję obranej przeze mnie drodze pierwszeństwo, ponieważ pragnę dać Tobie nieco szersze spojrzenie na ten przedmiot, tak jak rozpościera się ono przed moim własnym umysłem.

Ponadto uważam, że przedmiot ten jest zbyt ważny, a wchodzące w grę korzyści zbyt doniosłe, aby rozprawiać się z nimi tak skrótowo. Nie pragnę niczego ukrywać ani unikać, co ty lub Prezbiterium moglibyście chcieć pozn ać w sprawie moich poglądów. Mam z amiar — w miarę moich możliwości — być dokładnym i precyzyjnym.
Jednak obawiam się, że mógłbym wiele ucierpieć z powodu błędnego zrozumienia innych, dotyczącego moich wrażeń o prawdzie, gdybym miał nie uczynić czegoś więcej od tego, co proponujesz w Twoim liście.

Pozwól mi przeto otworzyć Tobie całe moje serce, jak winien postąpić chrystiański brat, a uczyniwszy to, z największym weselem i radością pozostawię ten przypadek Temu, na którego nauczyłem się składać wszelkie moje troski (I Piotra 5:7), i czyjego chwała jest jedynym celem, dla którego pragnę żyć. Teraz, gdy piszę, zdaję się na Jego przewodnictwo, który to powiedział: „Dam ci rozum, i nauczę cię drogi, po której masz chodzić; dam ci radę, obróciwszy na cię oko Moje” (Psalm 32:8); i „który się nam stał mądrością od Boga, i sprawiedliwością, i uświęceniem i odkupieniem” (I Kor. 1:30); i który rzekł: „Jeśli komu z was brak mądrości, niech prosi Boga, który wszystkich obdarza chętnie i bez wypominania, a będzie mu dana” (Jak. 1:5). Podam Tobie takie poglądy na prawdę, i tylko takie, z jakimi pragnę spotkać się w wielkim i strasznym dniu rozrachunku.

Podam je również, o ile możliwe, językiem Pisma Świętego, aby można było dostrzec, na czym opieram moją wiarę, i czy przekręcam Słowo Boże, czy też nie.
Pozwól mi wobec tego rozpocząć przez powiedzenie, że w moim naturalnym stanie uważam siebie za przestępcę najświętszego i najsprawiedliwszego prawa Bożego — za tak winnego, że zasługuję na karę: „Wieczne zatracenie od obliczności Pańskiej i od chwały mocy Jego” (I Tesal. 1:9). Uważam siebie również za zupełnie niezdolnego do dokonania najmniejszego pojednania za jeden ze wszystkich dziesiątek tysięcy moich grzechów ani też znalezienia za niego najmniejszego usprawiedliwienia lub wymówki. Oto trwam w sobie i muszę zawsze trwać przed wszechświatem jako bezradny skazaniec, bezpowrotnie przeznaczony na potępienie piekła. Lecz w ewangelii dowiaduję się, że Pan Jezus Chrystus zadośćuczynił Bożej sprawiedliwości za moje grzechy swoją pojednawczą ofiarą i w ten sposób otworzył drogę, za pomocą której może być uniknięta kara za nie, pod warunkiem, że posiadam to „uświęcenie, bez którego nikt nie ujrzy Pana” (Hebr. 12:14).

Ponad wszystko absorbujące mnie pytanie, jeżeli chodzi o moje wieczne korzyści, brzmi wobec tego: Jak stanę się posłuszny temu wzniosłemu przykazaniu najwyższego Boga: „Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty!” (I Piotra 1:16; III Mojż. 11:44)? Nie mam, nie mogę i nie powinienem mieć żadnej nadziei zamieszkiwania tam, gdzie zamieszkuje Bóg — że będę na zawsze obiektem Jego miłości i uczestnikiem wiecznego szczęścia, którego jedynie On jest w stanie udzielić — o ile nie będę miał charakteru zupełnie upodobnionego do Jego charakteru; o ile pełnym i niepodzielnym sercem nie będę miłował tego, co On miłuje, a nienawidził tego, co On nienawidzi, i to wszystkiego, co On n ienawidzi nienawiścią pełną, całkowitą, jednolitą i nieustającą, podobną do Jego własnej. Nie śmie być we mnie zbliżania się do jakiejkolwiek myśli lub uczucia, które nie znajduje się w doskonałej, nie połowicznej i radosnej zgodzie ze wszystkim, czym jest Bóg i wszystkim, co On czyni. To musi być moim charakterem, w przeciwnym razie nigdy nie ujrzę Bożego oblicza w pokoju.
Lecz jak wejdę w posiadanie takiego charakteru? Każde uczucie mojego serca, w moim naturalnym stanie, jest zupełnym przeciwstawieniem Boga — znajduje się we mnie zamysł ciała, który jest Mu wrogi.

Jakże ta nienawiść zostanie doprowadzona do ustąpienia miejsca uwielbiającej i zachwyconej miłości? Z natury znajdują się we mnie wszelkie pierwiastki piekła. Rozpalone dotykiem zasłużonego gniewu Bożego, będą płonęły ogniem nie do ugaszenia. Jak mam więc posiąść naturę przystosowaną do nieba? Uznaję mój całkowity obowiązek natychmiastowego położenia kresu nienawidzeniu Boga i niezwłocznego umiłowania Go na zawsze pełnym i niepodzielnym sercem. „Wiem tedy, że nie mieszka we mnie, to jest w ciele moim, dobro; mam bowiem zawsze dobrą wolę, ale wykonania tego, co dobre, brak. Albowiem nie czynię dobrego, które chcę, tylko złe, którego nie chcę, to czynię. Znajduję tedy w sobie zakon, że gdy chcę czynić dobrze, trzyma się mnie złe. Bo według człowieka wewnętrznego mam upodobanie w zakonie Bożym. A w członkach swoich dostrzegam inny zakon, który walczy przeciwko zakonowi, uznanemu przez mój rozum i bierze mnie w nie zakonu grzechu, który jest w członkach moich. Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?” (Rzym. 7:18-24).

To jest mój przypadek. Chrystus umarł za moje grzechy. Boży rząd jest gotowy, aby mnie uwolnić — ale kto zbawi mnie od „serca złego i niewiernego, które by odstępowało od Boga żywego?” (Hebr.3:12). Z takim sercem, znajdującym się pod wpływem pokus diabła i powabu grzesznego świata, będę na pewno tak samo (pozostawiony samemu sobie, abym) wiecznie grzeszył, jak Szatan, a także musiał zamieszkać z nim na zawsze.

Tym, kogo wobec tego potrzebuję, kogo niezmiernie głośnym i gorzkim wołaniem domaga się moja upadła natura, jest Zbawiciel od grzechu. Na nic mi się to nie zda, że Chrystus pojedna moje grzechy, jeśli następnie zostanę oddany moim własnym możliwościom. Z powodu podstępu tego bystrego kusiciela, który „chodzi wokoło jak lew ryczący, aby mnie pochłonąć” (I Piotra 5:8), upadły święte istoty, a moje złe serce na pewno uczyni mnie łatwą zdobyczą. O ile nie będę potrafił znaleźć Zbawiciela od grzechu, jestem na wieki potępiony.
Sam nigdy nie wybawię siebie od grzechu. Moi duchowi wrogowie są gotowi, aby mnie pochłonąć, a moje własne złe serce chce pchnąć mnie w paszczę lwa — w szeroko otwartą czeluść piekła. Pomocy! Pomocy! Pomocy! Oto wołanie, które pochodzi z głębi mojej duszy.
Czy w Bożym wszechświecie istnieje jakikolwiek sposób na zbawienie biednego, zgubionego grzesznika z jego własnej miłości do grzechu? Czy istnieje jakikolwiek sposób na oczyszczenie jego splugawionego serca i wypełnienie go świętością — czystą, doskonałą, trwającą świętością, bez której nie będzie mógł on być przyjęty do nieba?
Z tym zapytaniem, mój drogi bracie, przystępuję do Biblii. Czy Bóg objawił coś takiego, jak drogę zbawienia od grzechu? Jeśli takie zbawienie można gdziekolwiek odnaleźć, musi to być w Biblii, a jeśli nie będę mógł go w niej odnaleźć, to wówczas zniknie każdy promień światła z horyzontu mojej duszy i ogarnie mnie wieczna noc rozpaczy.
Wprawdzie mówi mi się, że mogę być zbawiony od grzechu przy śmierci, lecz to stanowi nadzieję uniwersalisty. Być może usłyszę, że uniwersalista nigdy nie narodził się na nowo, i że ten, kto został nowonarodzony na pewno zostanie zbawiony od grzechu, gdy będzie opuszczał świat; ale ja nie znam nic, na czym mógłbym bezpiecznie oprzeć wiarę, że śmierć należy traktować jako środek, albo czas uświęcenia.

Wierzę, że „na którymkolwiek miejscu upadnie to drzewo, tam zostanie” (Kazn. Sal. 11:3), że „niemasz żadnej pracy, ani myśli, ani umiejętności, ani mądrości w grobie, do którego ty idziesz” (Kazn. Sal.9:10); i że jeśli ktoś opuszcza świat w swoich grzechach, na zawsze pozostaje grzesznikiem. Wierzę, że to jest moja jedyna próba, że muszę być zbawiony od grzechu, w przeciwnym razie nigdy nie ujrzę Bożego oblicza w pokoju. Dlatego też wierzę, że moje wieczne korzyści opierają się o tę kwestię, czy Bóg zatroszczył się o moje zbawienie od grzechu, zanim opuszczę ten świat. Aby zapobiec wszelkim nieporozumieniom, chcę tutaj powiedzieć, że jestem daleki od wierzenia, że odrodzony człowiek z pozostałościami grzechu jest w tym samym stanie, co uniwersalista, który nigdy nie został odnowiony; niemniej jednak ani jeden, ani drugi nie ma powodu ku temu, aby wierzyć, że śmierć spowoduje jakąkolwiek zmianę w charakterze. Jeśli nie ma zbawienia od grzechu przed śmiercią, spodziewam się zguby. W celu uczynienia całego przedmiotu tak jasnym, jak możliwe, w świetle, w którym rozumiany jest on przez mój własny umysł, chcę postawić na tym miejscu trzy pytania.
I. Czy Bóg zatroszczył się w systemie łaski o zbawienie Swojego ludu od jego grzechów?
II. Jeśli zatroszczył się o to, czy chrystianie mogą z tych środków skorzystać w tym życiu?
III. W jaki sposób owe środki Bożej łaski mogą stać się dostępne ku zbawieniu Jego ludu od grzechów?


Odpowiedzi:
I. Czy Bóg zatroszczył się w systemie łaski o zbawienie Swojego ludu od jego grzechów?

Odnajduję, że zostało to powiedziane Józefowi przez anioła w odniesieniu do obiecanego
Mesjasza: „Nazwiesz imię Jego Jezus”, (tj.Zbawiciel), „albowiem On zbawi lud Swój od grzechów ich” (Mat. 1:21).
Z tej przyczyny jest On moim Zbawicielem, aby zbawił mnie od moich grzechów; i jest to właśnie ten Zbawiciel, którego potrzebuję.
Gdy Jan Zanurzyciel wskazał na Chrystusa, powiedział:„Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (Jan 1:29). Tego właśnie potrzebuję, Zbawiciela, aby zgładził moje grzechy. W Liście do Efezjan czytamy również, że Jego lud jest „wybrany w Nim przed założeniem świata, aby byli świętymi i nienagannymi przed oblicznością Jego w miłości” (Efez. 1:4); że On „umiłował kościół, i wydał samego Siebie zań, aby go uświęcił, oczyściwszy omyciem wody przez słowo; aby go Sobie wystawił chwalebnym kościołem, nie mającym zmazy, albo zmarszczku, albo czego takiego, ale iżby był święty i bez nagany” (Efez. 5:25-27).

W Liście do Tytusa czytamy, że wielki Bóg i Zbawiciel nasz, Jezus Chrystus, oddał samego Siebie za nas, „aby nas wykupił od wszelkiej nieprawości, i oczyścił sobie Samemu lud własny, gorliwie naśladujący dobrych uczynków” (Tyt. 2:13,14). W Liście do Hebrajczyków natrafiamy na Chrystusa, przedstawionego jako pośrednika Nowego Przymierza, które słowami cytowanymi z Jer. 31:33 zapisane jest w rozdziale 10:16,17: „Dam prawa Moje do serca ich, a na myślach ich napiszę je, i będę Bogiem ich, a oni będą ludem Moim, a grzechów ich i nieprawości ich nie wspomnę więcej”. W Pierwszym Liście Jana i trzecim rozdziale odnajdujemy to napisane w ten sposób: „Każdy, co czyni grzech, ten i zakon przestępuje; albowiem grzech jest przestępstwo zakonu. A wiecie, iż się On objawił, aby grzechy nasze zgładził”, tj. Zgładził nasze przestępstwa zakonu i pozostawił nas w stanie posłuszeństwa. „A grzechu w Nim nie masz. Wszelki tedy, kto w Nim trwa, nie grzeszy; ale ktokolwiek grzeszy, nie widział Go, ani Go poznał” (I Jana 3:4-6).

Tak więc, mój drogi bracie, wierzę, że Chrystus przyszedł „zbawić lud Swój od grzechów ich” (Mat. 1:21), „aby byli świętymi i nienagannymi przed oblicznością Jego w miłości” (Efez. 1:4), „aby go Sobie wystawił chwalebnym kościołem, nie mającym zmazy, albo zmarszczku, albo czego takiego, ale iżby był święty i bez nagany” (Efez. 5:25-27), „aby nas wykupił od wszelkiej nieprawości, i oczyścił sobie Samemu lud własny, gorliwie naśladujący dobrych uczynków” (Tytus 2:13,14), „aby napisał Swój zakon na naszych sercach” (Hebr. 10:16); aby grzechy nasze zgładził, abyśmy mogli w Nim trwać i nie grzeszyć (I Jana 3:5-6).

Dlatego też wierzę, że to jest zbawieniem ewangelii — że Chrystus przyszedł, według słów anioła skierowanych do Daniela, dla „zniesienia przestępstwa i zgładzenia grzechów”, jak również dla „oczyszczenia nieprawości i przywiedzienia sprawiedliwości wiecznej” (Dan. 9:24), na podstawie której możemy być wyswobodzeni od kary, na jaką zasługuje grzech. Stwierdzam wobec tego, w sposób najjaśniejszy i najbardziej zadawalający dla mojego własnego umysłu, że Bóg zatroszczył się w systemie Swojej łaski o to, aby „zbawić lud Swój od grzechów ich” (Mat.
1:21).

Dlatego też z radością witam to zbawienie, będące dokładnie dostosowanym do moich potrzeb jako upadłej istoty, i chociaż skrajnie rozpaczam, że zawsze sam próbowałem wybawić siebie z grzechu, witam Pana Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela, objawionego ku zgładzeniu moich grzechów, ku napisaniu Swojego zakonu na moim sercu, ku wykupieniu mnie od wszelkiej nieprawości, ku uczynieniu mnie świętym i nienagannym przed oblicznością Jego w miłości, ku uświęceniu, po dokonaniu oczyszczenia omyciem wody przez słowo; aby mnie wystawił Sobie nie mającego zmazy, albo zmarszczku, albo czego takiego, ale iżbym był święty i bez nagany.

Znalazłem więc Zbawiciela i zbawienie, które potrzebuję, jasno objawione mi w Słowie Bożym; i temu Zbawicielowi powierzam moją duszę i moje istnienie na teraz i wieczność, będąc beznadziejnie bezradnym grzesznikiem, ale spolegając na Nim, w którym „mieszka cieleśnie cała pełnia boskości”, i który uczynił mnie „w Nim dopełnionym” (Kol. 2:9,10), abym dzięki Jego zbawieniu mógł się spodziewać, że będę „stał doskonały i zupełny we wszelkiej woli Bożej” (Kol. 4:12). To jest moją nadzieją życia wiecznego, że Chrystus Jezus, mój Odkupiciel zbawi mnie od moich grzechów; a w porównaniu z tą nadzieją cały materialny wszechświat posiada dla mnie mniejszą wartość, niż „pyłek szalach wagi” (Izaj. 40:15). Odbierz mi tę nadzieję, a usuniesz światłość mojej duszy i pozostawisz mnie na wieki w najgęstszych ciemnościach.
Zatem wierzę, że w ewangelii zapewnione są wystarczające środki ku zbawieniu Bożego ludu od grzechów ich.

II. Teraz dowiemy się, czy chrystianie mogą skorzystać z tych środków Bożej łaski, aby byli zbawieni od grzechu w tym życiu.

W pierwszym rozdziale Ewangelii Łukasza odkrywam, że Zachariasz, będąc napełniony Duchem Świętym prorokował, mówiąc: „Błogosławiony niech będzie Pan, Bóg Izraelski, iż nawiedził i sprawił odkupienie ludowi Swojemu; i wystawił nam róg zbawienia w domu Dawida, sługi Swego, tak jako mówił przez usta świętych proroków swoich, którzy byli od wieku; iż im miał dać wybawienie od nieprzyjaciół naszych i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzili; aby uczynił miłosierdzie z ojcami naszymi, i wspomniał na Przymierze Swoje święte, i na przysięgę, którą przysiągł Abrahamowi, ojcu naszemu, że nam to dać miał, iżbyśmy Mu bez bojaźni, z ręki nieprzyjaciół naszych będąc wybawieni, służyli; w świętości i w sprawiedliwości przed obliczem Jego, PO WSZYSTKIE DNI ŻYWOTA NASZEGO” (Łuk. 1:68-75). Otóż wierzę, że ten, kto służy Bogu bez bojaźni, w świętości i sprawiedliwości przed obliczem Jego, po wszystkie dni żywota swojego, jest zbawiony od grzechu wszystkie dni swojego życia. Wierzę, że Bóg przysiągł Abrahamowi, ojcu naszemu, że nam to dać miał, iżbyśmy Mu bez bojaźni, z ręki nieprzyjaciół naszych będąc wybawieni, służyli; w świętości i w sprawiedliwości przed obliczem Jego, po wszystkie dni żywota naszego; i że wystawił nam róg zbawienia, aby uczynił to miłosierdzie obiecane naszym ojcom, że wspomni na to Święte Przymierze, ową przysięgę, którą przysiągł. Wierzę w to wszystko na podstawie świadectwa człowieka napełnionego Duchem Świętym. A ponieważ wierzę, że na Bożej przysiędze można spolegać, zwłaszcza, że w celu wypełnienia owej przysięgi przyszedł Chrystus, i że poręcza ona dar kroczenia przed Bożym obliczem w świętości i sprawiedliwości wszystkie dni naszego życia, jestem zmuszony w nią wierzyć. Nie ważę się grzeszyć przeciwko Bogu przyjmowaniem, że Bóg nie jest gotowy być wiernym wobec Swojej przysięgi — tej, dla której wypełnienia przyszedł Chrystus. Czytamy, że „kto nie wierzy Bogu, kłamcą Go uczynił” (I Jana 5:10). Nie wolno mi czynić Boga kłamcą mówieniem, że jest niewierny wobec Swojej przysięgi.

I jeszcze coś. Gdy uczniowie Chrystusa powiedzieli: „Panie! Naucz nas modlić się” (Łuk. 11:1), On polecił im modlić się: „Bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi” (Mat. 6:10). Jeśli Boża wola jest wykonywana w niebie okazywaniem bezgrzesznego posłuszeństwa, pouczeni jesteśmy, aby modlić się o to samo na ziemi; i nie mogę uwierzyć, żeby Chrystus uczył nas modlić s ię o coś, czego n ie jest gotów udzielić. Ponadto jesteśmy pouczeni, aby modlić się, by sam Bóg pokoju zupełnie nas uświęcił i całego naszego ducha i duszę, i ciało zachował bez nagany na przyjście Chrystusa, a jesteśmy zapewnieni, że „wiernyż jest Ten, który nas powołał, który też to uczyni” (I Tesal.5:23,24). Ponadto, „jeźlibyśmy wyznali grzechy nasze, wiernyć jest Bóg i sprawiedliwy, aby nam odpuścił grzechy, i oczyścił nas od wszelkiej nieprawości” (I Jana 1:9). Sądzę, że tak wierny w pierwszym wypadku, jak wierny w drugim. Nie jest mi znany żaden powód dla oczekiwania na odpuszczenie lub oczyszczenie aż do śmierci.

Podając kolejny dowód tego, że chrystianie mogą skorzystać z Bożej łaski, ażeby byli zbawieni od grzechu w tym życiu, będę mówił odpowiadając wprost na Twoje pytanie: „Kto ze wspomnianych w historii biblijnej, poza Chrystusem, był wolny od grzechu?” Cytowałem już słowa osoby, która w obliczu swojej niewoli zakonu grzechu i śmierci oznajmiła: „Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi?”. W odpowiedzi na własne pytanie, odpowiedziała ona: „Dziękuję Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana mojego” (Rzym. 7:24,25). Osoba ta stwierdza przy tym: „Przetoż teraz żadnego potępienia nie masz tym, którzy będąc w Chrystusie Jezusie nie według ciała chodzą, ale według Ducha. Albowiem zakon Ducha żywota, który jest w Chrystusie Jezusie, uwolnił mnie od zakonu grzechu i śmierci. Bo co niemożnego było zakonowi, w czym on był słaby dla ciała, Bóg posławszy Syna swego w podobieństwie grzesznego ciała i dla grzechu, potępił grzech w ciele, aby ona sprawiedliwość zakonu była wypełniona w nas, którzy nie według ciała chodzimy, ale według Ducha” (Rzym. 8:1-4). Paweł znalazł więc drogę, jak być wolnym od zakonu grzechu i śmierci, i posiadać wypełnioną w sobie sprawiedliwość zakonu. To nie mogło być niczym mniejszym od miłowania Boga całym sercem, a swojego bliźniego jak siebie samego; ponieważ ten, kto czyni mniej niż to, jest przestępcą. Zakon nie był w stanie tego dokonać wskutek słabości ciała, lecz Bóg dokonał tego poprzez Chrystusa

• wypełnił w nim sprawiedliwość zakonu, i w ten sposób uwolnił go od zakonu grzechu, pod którym przedtem lamentował w potępieniu.
Był obecnie wolny od potępienia, lecz nie potrafię zrozumieć jak mogą być wolni od potępienia ci, którzy nieustannie grzeszą przeciwko Bogu.

Strona 1 z 3 1 2 3 >
Losowy cytat
  "W owych dniach i w owym czasie sprawię, że prawdziwa latorośl wyrośnie Dawidowi. Będzie wykonywał prawo i sprawiedliwość na ziemi. W owych dniach Juda będzie wybawiony, a Jeruzalem będzie bezpiecznie mieszkać. Oto imię, którym je będą nazywać: Pan sprawiedliwość nasza." Jerem. 33,15.16

[Wiecej cytatów]
POLECAMY

Studio nagrań ADeeS

Niezwykła książka "Ucieczka do Boga"

"Życie w mocy Boga" Jim Hohnberger

"Bądź rodzicem w mocy Ducha" Sally Hohnberger

Portal nadzieja.pl

Chrześcijańska Służba Charytatywna

Oficjalna strona KADS-darmowe Znaki Czasu

Maranatha.pl

Download
Najchętniej pobierane
"POKONAĆ GOLIATA" C... 20507
Nick Vujicic - bez ... 16344
05. Czy naprawdę wi... 12287
"Czas się wypełnił" 7758
e-Biblia 3.10 complete 7358
"Wczesne Pisma" E.G... 7287
"Grzech nad wami pa... 6860
DATUR - Cezary Rogo... 6645
Ostatnio dodane
2017- 500 lat po Lu... 1146
07. Od religii do c... 4109
06. Punkt zwrotny 3494
05. Czy naprawdę wi... 12287
04. Wybiórczy słuch 3385
03. Spektrum wyborów 3124
02. Wracając do Boga 3127
01. Religia - Czy t... 3110