13 - PRAKTYCZNE PRZYKŁADY WYZWOLENIA Z NIEWOLI
Dodane przez PIOTR dnia Grudzień 14 2011 19:54:15

Rozważmy teraz kilka ilustracji mocy wiary do wyzwolenia z niewoli. Zacytujemy Łuk. 13,10-17: „A nauczał w jednej z synagog w sabat. A oto była tam kobieta, od osiemnastu lat cierpiąca, pochylona tak, że zupełnie nie mogła się wyprostować. A Jezus, ujrzawszy ją, przywołał ją i rzeki do niej: Kobieto, uwolniona jesteś od choroby swojej. I położył na nią ręce; i zaraz wyprostowała się, i chwaliła Boga. A odpowiadając, przełożony bożnicy, oburzony, że Jezus uzdrowił w sabat, rzekł do ludu: Jest sześć dni, kiedy należy pracować. W te dni przychodźcie i dajcie się uzdrawiać, a nie w dzień sabatu. Odpowiedział mu Pan i rzekł: Obłudnicy! Czy nie każdy z was odwiązuje w dzień sabatu swego wołu czy osła od żłobu i nie wyprowadza ich do wodopoju? A czy tej córki Abrahama, którą szatan związał już od osiemnastu lat, nie należało rozwiązać od tych pęt w dniu sabatu? A gdy On to mówił, zawstydzili się wszyscy, przeciwnicy jego, natomiast lud cały radował się ze wszystkich chwalebnych czynów, jakich dokonywał.”

Możemy pominąć wydziwiania obłudnego przywódcy, by rozważyć cud. Kobieta była zniewolona, my, poprzez bojaźń śmierci byliśmy przez całe nasze życie poddani niewoli. Szatan związał kobietę; szatan także zastawia sidła na nasze stopy i chwyta nas w niewolę. Kobieta ta w żaden sposób nie mogła sobie pomóc; nasze niemoce również pochwyciły nas tak, że nie jesteśmy w stanie spojrzeć do góry (Ps. 40.12). Słowem i dotykiem, Jezus uwolnił kobietę z jej niemocy; my także mamy tego samego, miłosiernego Arcykapłana teraz w niebie, dotkniętego poczuciem naszych niemocy i tym samym słowem uwolni nas od zła.

Z jakiego powodu były spisane cuda uzdrawiania, jakie Jezus dokonywał? O tym mówi nam Jan. Nie, aby nam pokazać, że Jezus potrafi uzdrawiać choroby, lecz by pokazać Jego moc nad grzechem (zobacz Mat. 9.2-8). A Jan mówi: "I wiele innych cudów uczynił Jezus wobec uczniów, które nie są spisane w tej księdze; te zaś są spisane, abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga, i abyście wierząc mieli żywot w imieniu jego." (Jan 20.30,31).

Widzimy więc, że one są zapisane po prostu jako lekcje poglądowe miłości Chrystusa, Jego gotowości do uzdrawiania i Jego mocy nad dziełami szatana, nieważne czy w ciele, czy w duszy. Jeden cud więcej musi wystarczyć w tej kwestii. Zapisany jest w Dziejach Apostolskich rozdz. 3. Nie będę cytował całego opisu, ale proszę czytelnika, by podążał uważnie za nim w swej Biblii.

Piotr i Jan widzieli u wrót świątyni człowieka, ponad czterdziestoletniego, chromego od urodzenia. Żebrał i Piotr poczuł się pobudzony przez Ducha, by dać mu coś lepszego od złota i srebra. Powiedział: „W imieniu Jezusa Chrystusa Nazareńskiego, chodź. I ująwszy go za prawą rękę, podniósł go; natychmiast też wzmocniły się nogi jego i kostki, i zerwawszy się, stanął i chodził, i wszedł z nimi do świątyni, przechadzając się i podskakując, i chwaląc Boga.” (wiersze 6-8).

Ten znaczący cud, dokonany na kimś, kogo wszyscy widzieli, spowodował cudowne poruszenie pośród ludu; a gdy Piotr zobaczył ich zdumienie, zaczął mówić jak ten cud został wykonany:
„Mężowie izraelscy, dlaczego się temu dziwicie i dlaczego się nam tak uważnie przypatrujecie, jakobyśmy to własną mocą albo pobożnością sprawili, że on chodzi? Bóg Abrahama i Izaaka i Jakuba, Bóg ojców waszych, uwielbił Syna swego, Jezusa, którego wy wydaliście i zaparliście się przed Piłatem, który uważał, że należało go wypuścić na wolność; wy jednak zaparliście się Świętego i Sprawiedliwego, i prosiliście o ułaskawienie wam mordercy. I zabiliście Sprawcę życia, którego Bóg wzbudził z martwych, czego my świadkami jesteśmy. Przez wiarę w imię jego wzmocniło jego imię tego, którego widzicie i znacie, wiara zaś przez niego wzbudzona dała mu zupełne zdrowie na oczach was wszystkich.” (wiersze 12-16).

Teraz zastosujmy to praktycznie. Człowiek był chromy od łona swojej matki, niezdolny, by sobie pomóc. Bardzo chciałby chodzić, ale nie mógł. Podobnie my wszyscy możemy powiedzieć z Dawidem: „Oto urodziłem się w przewinieniu i w grzechu poczęła mnie matka moja.” (Ps. 51,5). W konsekwencji, z natury jesteśmy słabi tak, że nie potrafimy czynić tego, co chcielibyśmy. Tak jak każdego roku w życiu tego człowieka rosła jego niezdolność do chodzenia przez wzrost wagi jego ciała, przez co jego lędźwie nie stawały się silniejsze, tak samo jest z powtarzaną praktyką grzechu, gdy stajemy się starsi, wzmacnia się jego moc nad nami. Było całkowicie niemożliwym dla tego człowieka by chodzić, jednak imię Chrystusa, przez wiarę w nie, dało mu doskonałe zdrowie i wolność od niemocy. Tak więc, przez wiarę, która jest przez Niego, każdy człowiek może być uczyniony zdrowym i zdolnym do czynienia rzeczy wcześniej niemożliwych. Gdyż rzeczy niemożliwe dla człowieka, są możliwe dla Boga. On jest Stwórcą. Tym, którzy nie mają sił, dodaje mocy. Jednym z cudów wiary, jak pokazane jest w przypadku starodawnych czcigodnych, jest to, że w słabości byli uczynieni mocnymi.

Przez te przykłady, widzimy jak Bóg wyzwala z niewoli tych, którzy Mu ufają. A teraz chciejmy poznać, w jaki sposób może być utrzymana ta wolność. Widzimy, że z natury wszyscy są niewolnikami grzechu i szatana i skoro tylko poddajemy się Chrystusowi, zostajemy wyzwoleni z mocy szatana. Paweł mówi: „Czyż nie wiecie, że jeśli się oddajecie jako słudzy w posłuszeństwo, stajecie się sługami tego, komu jesteście posłuszni, czy to grzechu ku śmierci, czy też posłuszeństwa ku sprawiedliwości?" (Rzym. 6,16). A więc, skoro tylko stajemy się wolni od niewoli grzechu, stajemy się niewolnikami Chrystusa. Faktycznie, sam fakt uwolnienia nas z mocy grzechu, w odpowiedzi na naszą wiarę, udowadnia Bożą akceptację nas jako Jego niewolników. Stajemy się faktycznie niewolnikami Chrystus; ale kto jest niewolnikiem Pana, ten jest wolnym człowiekiem, gdyż jesteśmy powołani do wolności (Gal. 5,13), i gdzie Duch Pana, tam jest wolność (2Kor. 3,17).

I teraz przychodzi znowu konflikt. Szatan nie ma zamiaru oddać swego niewolnika tak chętnie. Przychodzi uzbrojony w narzędzie ostrej pokusy, by znowu sprowadzić nas do swej służby. Wiemy poprzez smutne doświadczenie, że jest potężniejszy od nas, że bez pomocy nie możemy się mu oprzeć. Czujemy strach przed jego mocą i wołamy o pomoc. I wtedy przywołujemy do naszego umysłu fakt, że już dłużej nie jesteśmy niewolnikami szatana. Poddaliśmy się Bogu, zatem On zaakceptował nas jako Swych niewolników. Więc możemy powiedzieć z psalmistą: "O Panie, jam sługa twój, syn służebnicy twojej, rozwiązałeś pęta moje." (Ps. 116,16). A fakt, że Bóg rozwiązał więzy, jakimi szatan nas spętał - a czyni to, jeśli wierzymy, że może - jest dowodem, że Bóg będzie nas chronił, gdyż troszczy się o Swą własność i mamy zapewnienie, "że Ten, który rozpoczął w was dobre dzieło, będzie je też pełnił aż do dnia Chrystusa Jezusa" (Filip. 1,6). I w tej ufności jesteśmy silni, by sprzeciwić się.

Zatem, jeśli poddaliśmy się Bogu, by być Jego niewolnikami, tak też się staje, czy innymi słowy, jesteśmy instrumentami sprawiedliwości w Jego rękach (czytaj Rzym. 6.13-16). Nie jesteśmy bezwładnymi, bez życia, obojętnymi narzędziami, takimi jakie używa rolnik, nie mającymi głosu co do tego, jak będą użyte, ale żywymi, inteligentnymi narzędziami, którym zezwolono wybierać swe czynności. Pomimo tego, termin instrument, oznacza narzędzie - coś, co jest pod całkowitą kontrolą rzemieślnika. Różnica pomiędzy nami a narzędziami mechanika jest taka, że my możemy wybrać, kto nas będzie używał i w jakim rodzaju służby będziemy zatrudnieni; ale dokonując wyboru i oddając się w ręce robotnika, mamy w taki sposób być dopasowani w jego rękach, w jakim jest narzędzie, które nie ma głosu jak będzie użyte. Kiedy poddajemy się Bogu, mamy być w Jego rękach jak glina w rękach garncarza, aby mógł czynić z nami to, co Mu się podoba. Nasza wola leży w wyborze, czy pozwolimy, czy nie, czynić w nas to, co jest dobre.

Ta idea bycia narzędziami w rękach Boga jest cudowną pomocą do zwycięstwa wiary, kiedy jest w pełni pojmowana. Zauważ, co narzędzie może uczynić, polegając całkowicie na osobie, w której rękach jest. Oto, na przykład, metal. Jest niewinny sam w sobie, jednak może być użyty do najnikczemniejszych celów, jak również do tego, co jest użyteczne. Jeśli znajdzie się w rękach o złym charakterze, może być użyty do uczynienia fałszywej monety. Z pewnością nie będzie służyć żadnemu, dobremu celowi. Lecz, jeśli znajdzie się w rękach uczciwego, szlachetnego człowieka, z pewnością nie uczyni żadnej szkody. Podobnie, kiedy jesteśmy niewolnikami szatana, nie czynimy dobra (Rzym. 6,20), ale teraz, oddając się w ręce Boga, wiemy, że nie ma żadnej niesprawiedliwości w Nim, więc, jako instrument w Jego rękach, nie możemy być użyci do żadnego złego celu. Poddanie się Bogu musi być tak całkowite, jak poprzednio było szatanowi, gdyż apostoł mówi:

"Po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu." (Rzym. 6,19).


Cały sekret zwyciężenia, leży najpierw w całkowitym poddaniu się Bogu, ze szczerym pragnieniem czynienia Jego woli; a następnie, wiedząc, że w naszym poddaniu akceptuje nas jako Swych niewolników, w zachowaniu tego poddania Jemu i pozostawieniu siebie w Jego rękach. Często zwycięstwo może być zyskane jedynie przez stałe powtarzanie: O, Panie, zaprawdę jestem Twym sługą i synem Twojej służebnicy, Ty wyzwoliłeś mnie z więzów. To jest po prostu powiedzenie z naciskiem: „O Panie, poddałem się w Twoje ręce jako instrument sprawiedliwości; niech się dzieje Twoja wola, a nie nakazy mego ciała.” A gdy możemy uświadomić sobie siłę tego tekstu i poczuć rzeczywiście, że jesteśmy sługami Boga, natychmiast przyjdzie myśl: „No cóż, skoro jestem rzeczywiście instrumentem w rękach Boga, nie może mnie użyć do złego, ani też pozwolić bym czynił zło tak długo, jak pozostaję w Jego rękach. Musi zachować mnie jeśli mam być zachowany od złego, gdyż ja nie mogę się sam zachować. Lecz On chce zachować mnie od złego, gdyż pokazuje Swe pragnienie i Swą moc także, by wypełnić Swe pragnienie, wydając Siebie za mnie. Zatem będę zachowany od złego.” Wszystkie te myśli mogą przejść przez umysł natychmiast; a wtedy, z nimi, musi koniecznie przyjść uczucie zadowolenia, że będziemy zachowani od strasznego zła. To zadowolenie, naturalnie, znajduje wyraz w dziękczynieniu Bogu i gdy dziękujemy Bogu, wróg usuwa się ze swą pokusą i pokój Boga napełnia serce. Wówczas poznajemy, że radość wypływająca z wiary daleko przewyższa tę, która wynika z pobłażania grzechowi.

Wszystko to jest demonstracją słów Pawła: "Czy więc zakon unieważniamy przez wiarę? Wręcz przeciwnie, zakon utwierdzamy." (Rzym. 3,31). Czynić prawo próżnym to nie znosić je; gdyż żaden człowiek nie może znieść prawa Boga, a jednak psalmista mówi, że zostało uczynione próżnym (Ps. 119,126). Uczynić próżnym prawo Boga to coś więcej niż twierdzić, że już nie obowiązuje; to pokazać przez życie, że uważa się je za niedziałające w nas. Człowiek czyni prawo Boga próżnym, gdy pozwala by nie miało ono mocy w jego życiu. W skrócie, uczynić prawo próżnym oznacza łamać je; ale prawo samo w sobie pozostaje takie samo, czy jest zachowywane czy nie. Czynienie go próżnym oddziaływuje tylko na jednostkę.

Zatem, kiedy apostoł mówi, że nie czynimy próżnym prawa Boga przez wiarę, ale wręcz przeciwnie, utwierdzamy je, ma na myśli, że wiara nie prowadzi do pogwałcenia prawa, ale do posłuszeństwa. Nie powinniśmy mówić, że wiara prowadzi do posłuszeństwa, ale wiara sama jest posłuszna. Wiara ustanawia prawo w sercu. Wiara jest istotą rzeczy spodziewanych. Jeśli rzeczą spodziewaną jest sprawiedliwość, wówczas wiara ustanawia ją. Wiara w żadnym wypadku nie prowadzi do występowania przeciw prawu, ale wręcz przeciwnie: ona nie dopuszcza do sprzeczności z prawem. Nieważne jak dana osoba chełpi się prawem; jeśli odrzuca lub ignoruje bezgraniczną wiarę w Chrystusa, nie jest w lepszym stanie niż człowiek, który bezpośrednio czyni zamach na prawo. Człowiek wiary jest jedynym, który naprawdę honoruje prawo Boga. Bez wiary nie można podobać się Bogu (Hebr. 11,6), z nią, wszystko jest możliwe (Mar. 9,23).

Tak, wiara wszystko nam umożliwia, a to jest właśnie to, czego Bóg wymaga od nas, by czynić. Gdy Jozue powiedział do Izraela: Nie możecie służyć Panu, powiedział Prawdę, jednak było faktem, iż Bóg wymagał od nich, by służyli Mu. To nie leży w żadnym zakresie ludzkiej mocy, by czynić sprawiedliwość, nawet, jeśli się tego chce (Gal. 5,17), zatem błędem jest mówić, że wszystko to czego Bóg od nas wymaga, spełnimy według naszych najlepszych możliwości. Kto nie czyni czegoś lepszego niż to, nie czyni dzieł Boga. Musi on uczynić coś więcej niż sam potrafi! Musi czynić to, co tylko moc Boga, pracująca przez niego, może czynić. Niemożliwe jest, by człowiek chodził po wodzie, a jednak Piotr dokonał tego, doświadczając wiary w Jezusa.

Skoro cała potęga na niebie i ziemi jest w rękach Chrystusa, a potęga ta jest do naszej dyspozycji, a nawet Chrystus osobiście przychodzi, by zamieszkać w sercach przez wiarę, zatem nie ma miejsca na znajdowanie winy w Bogu, że wymaga od nas czynienia czegoś niemożliwego; gdyż "co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga" (Łuk. 18,27). Zatem, możemy odważnie powiedzieć, "Pan jest pomocnikiem moim, nie będę się lękał; cóż może mi uczynić człowiek?" (Hebr. 13,6).

A zatem, "któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy prześladowanie, czy głód, czy nagość, czy niebezpieczeństwo, czy miecz?" "Ale w tym wszystkim zwyciężamy przez tego, który nas umiłował." "Albowiem jestem tego pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani potęgi niebieskie, ani teraźniejszość, ani przyszłość, ani moce, ani wysokość, ani głębokość, ani żadne inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Bożej, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym." (Rzym.8,35,37-39).